Odzyskany po Katrinie

Dog with a pipe in its mouth par LlGC ~ NLWOd huraganu Katrina minęły cztery lata, a wciąż tysiące psów nie wróciły do właścicieli. Jessiemu Pullinsowi udało się jednak odnaleźć swego kundelka

Huragan przyszedł tak szybko, że nie było czasu się spakować. Straż pożarna jeździła po osiedlu i ewakuowała ludzi. Nie pozwalali zabierać z sobą zwierząt domowych. Musiałem zostawić psa, ale nigdy bym nie przypuszczał, że rozłąka będzie trwała aż cztery lata – tak zaczyna swoją opowieść Jessie Pullins, 52-letni mieszkaniec Nowego Orleanu, miasta, które w 2005 r. nawiedziła powódź po przejściu huraganu Katrina. Żywioł nie tylko zniszczył dom Jessiego, ale i rozłączył go z mieszańcem labradora i owczarka Jessie Juniorem, pieszczotliwie zwanym JJ (Dżejdżej).

Sens życia przychodzi z psem
Jessie w podręczniki gimnazjum Nowym Orleanie się urodził, wychował i pracuje w jednym z hoteli. Zawsze chciał mieć psa. – Z rodzeństwem i rodzicami mieszkaliśmy na przedmieściach. Do naszego domu przychodziły bezdomne psy. Zostawały dwa, trzy tygodnie, by ruszyć dalej. Wtedy postanowiłem, że gdy dorosnę, sprawię sobie pupila
– mówi Pullins.
Jednak życie Jessiego się skomplikowało. Trafił na ulicę, uzależnił się od narkotyków. Gdy miał 40 lat, wpadł w depresję. Przed stoczeniem się na dno mogło go uratować znalezienie pracy, w czym pomógł mu przyjaciel. Po kilku miesiącach Jessie stanął na nogi. Pojawili się nowi przyjaciele, w pracy spotkał przyszłą żonę i wreszcie mógł pomyśleć o wymarzonym psie.

Anna Grunwald


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art6064,odzyskany-po-katrinie.html

Komentarzy: 0

Zostaw komentarz

Twoje imie:
Treść:
Przepisz

Tagi